Wybór celu terapii i sposobu pracy to dopiero początek. Możemy korzystać z wiedzy, doświadczenia i sprawdzonych metod. Możemy uważnie zaplanować kolejne działania. Ale jest jeszcze jedno pytanie, które towarzyszy nam przez cały proces:

Skąd wiemy, że to, co robimy, rzeczywiście pomaga?

Dziecko może regularnie chodzić na terapię, mieć zajęcia indywidualne i grupowe, pracować nad komunikacją, samodzielnością czy relacjami. Sama obecność na terapii nie jest jednak jej efektem. Podobnie jak liczba przeprowadzonych zajęć, wykonanych ćwiczeń czy zrealizowanych punktów programu.

Efektem jest pozytywna zmiana, która ma znaczenie w życiu konkretnej osoby.

Dlatego chcemy wiedzieć, jakiej zmiany oczekujemy, po czym ją poznamy i co zrobimy, jeśli się nie pojawi.

To ważne zarówno z perspektywy specjalisty, jak i rodzica a także samej osoby uczestniczącej w terapii.
Dobry plan terapii odpowiada więc nie tylko na pytanie: nad jakimi wyzwaniami będziemy pracować? ale również: po czym poznamy, że to naprawdę pomaga?

Co chcemy zmienić, w jakie zasoby i potencjał wyposażyć i wzmocnić?

„Rozwijanie komunikacji”, „większa samodzielność” czy „poprawa kompetencji społecznych” to ważne kierunki, ale za każdym z nich stoi szereg szczegółowych celów, wynikający z aktualnych potrzeb danej osoby i jej wieku.

Dla dziecka będzie to nauczenie się proszenia o pomoc albo możliwość zakomunikowania odmowy zamiast reagowania krzykiem. Może to być nauka samodzielnego ubierania, rozpoczęcia zabawy z drugim dzieckiem albo radzenia sobie ze zmianą planu.

Dla nastolatka ważnym krokiem może być samodzielne poproszenie nauczyciela o wyjaśnienie zadania, rozpoczęcie rozmowy z rówieśnikiem czy zakomunikowanie, że nie chce w czymś uczestniczyć, że czegoś nie rozumie, albo że potrzebuje przerwy. Ważnym celem może być również rozpoczęcie rozmowy z rówieśnikiem czy poradzenie sobie w sytuacji, w której coś nie przebiega zgodnie z planem.

Dla osoby dorosłej – przygotowanie prostego posiłku, zrobienie zakupów, zaplanowanie czasu czy wykonanie kolejnych czynności bez stałej pomocy drugiej osoby. Równie ważne może być też poproszenie o pomoc wtedy, kiedy jest potrzebna, odmowa, zakomunikowanie własnej decyzji czy powiedzenie, że dana sytuacja jest zbyt trudna.

Cel wynika z potrzeb konkretnej osoby, a nie z gotowej listy umiejętności do zrealizowania

Ważne jest nie tylko to, czego uczymy, ale też dlaczego właśnie ta umiejętność jest w danym momencie ważna.

W przypadku małych dzieci tę wiedzę powinni mieć również rodzice. Chcemy, żeby byli świadomi, nad czym pracujemy, dlaczego wybraliśmy właśnie takie cele i jakiej zmiany oczekujemy.

Ponadto rodzice widzą dziecko w sytuacjach, których specjalista często nie ma możliwości obserwować podczas terapii i mogą wnieść wiele cennych informacji i wskazówek: „w domu już zaczyna robić to samodzielnie”, „potrafi to z terapeutą, ale przy mnie nadal prosi o pomoc”, „w przedszkolu sobie radzi, ale w nowym miejscu już nie”, „pojawiła się umiejętność, której wcześniej nie było”.

To bardzo ważne informacje. Ostatecznie nie chodzi o to, żeby dziecko, nastolatek czy dorosły  dobrze funkcjonował podczas terapii. Najważniejsze jest, żeby zdobywane umiejętności pomagały mu poza terapią – w codziennym życiu.

Samo wrażenie poprawy to za mało

„Wydaje mi się, że jest lepiej”. Taka obserwacja jest ważna, ale nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście pojawiła się zmiana i na czym ona polega. Dlatego w terapii nie opieramy się wyłącznie na obserwacjach. Monitorujemy postępy  i zbieramy dane, nie po to, żeby tworzyć kolejne tabele czy dokumenty. Dane mają przede wszystkim pomóc nam sprawdzić, czy zmierzamy w  dobrym kierunku i podjąć kolejne decyzje.

Ucząc dziecko, czy nastolatka albo dorosłego samodzielnego proszenia, możemy sprawdzać, jak często robi to bez podpowiedzi. Pracując nad wykonaniem określonej czynności, możemy obserwować, jakiego poziomu pomocy nadal potrzebuje. Rozwijając nową umiejętność, chcemy wiedzieć, czy z czasem pojawia się ona częściej i coraz bardziej samodzielnie.

To daje nam okazję na zobaczenie zmiany, której czasem trudno zauważyć z dnia na dzień. Dane mogą powiedzieć nam również coś innego: że mimo kolejnych zajęć oczekiwany postęp się nie pojawia.

Jeśli coś nie działa, odpowiedzią nigdy nie  jest “więcej tego samego

”To moment, w którym zadajemy kluczowe pytania: dlaczego?
Czy wybraliśmy właściwy cel?Czy nie jest on na tym etapie zbyt trudny i należałoby podzielić go na mniejsze kroki?
Czy wcześniej warto nauczyć innej umiejętności?Czy sposób uczenia jest odpowiednio dobrany?
Czy osoba rozumie, czego od niej oczekujemy?Czy zapewniamy właściwy rodzaj pomocy?
Czy to, co miało motywować, rzeczywiście jest motywujące?
Czy pojawiło się coś, co utrudnia uczenie?

Czasem wracamy do najbardziej podstawowego pytania:
Czy to, czego próbujemy nauczyć, jest w tym momencie naprawdę ważne dla tej osoby?

Jeżeli coś nie działa, nie powtarzamy przez kolejne miesiące tego samego tylko dlatego, że taki był pierwotny plan – czasami zmieniamy sposób pracy, dzielimy cel na mniejsze kroki, wracamy do oceny aktualnych umiejętności, szukamy innej przyczyny trudności, a czasem zmieniamy sam cel.

Zmiana planu nie oznacza porażki terapii. Jest częścią odpowiedzialnego podejmowania decyzji.

„Potrafi” – ale czy potrafi wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebuje?

Dziecko nauczyło się prosić o pomoc podczas zajęć z terapeutą. To ważny krok. Ale czy poprosi o pomoc również rodzica? Nauczyciela? Inną osobę w nowym miejscu?

Nastolatek przećwiczył podczas TUS sposób rozpoczęcia rozmowy. Czy wykorzysta go, kiedy będzie chciał nawiązać kontakt z rówieśnikiem poza zajęciami?

Osoba dorosła nauczyła się przygotowywać prosty posiłek podczas zajęć. Czy będzie potrafiła wykorzystać tę umiejętność również w domu?

Informacja, że dana osoba potrafi wykonać zadanie podczas terapii nie jest dla nas wystarczająca. Chcemy wiedzieć, czy potrafi wykorzystać nową umiejętność z różnymi osobami, w różnych miejscach i sytuacjach. To właśnie generalizacja, która jest najważniejszym sprawdzianem czy to, czego uczymy, rzeczywiście zaczyna służyć osobie w jej codziennym życiu.

Czasami potrzebujemy drugiej perspektywy

Nawet bardzo doświadczony specjalista może dojść do momentu, w którym trudno znaleźć odpowiedź. Pracuje z daną osobą od dłuższego czasu. Dobrze ją zna. Próbował różnych rozwiązań. Ma swoją hipotezę dotyczącą przyczyn trudności.

Właśnie wtedy szczególnie ważna może być perspektywa drugiego specjalisty. Dlatego istotnym elementem naszego standardu jest praca zespołowa i superwizja.

Superwizja nie jest dla nas kontrolą ani sprawdzaniem, czy terapeuta „dobrze wykonał swoją pracę”. Jest możliwością spojrzenia na sytuację z różnej perspektywy.

Możemy wspólnie przyjrzeć się celom, metodzie pracy i efektom, sprawdzić dane, zweryfikować wcześniejsze założenia, zadać pytania, które wcześniej się nie pojawiły lub poszukać innego rozwiązania.

Czasami wnioskiem jest: kontynuujemy. Czasami zmieniamy jeden element. Innym razem okazuje się, że warto wrócić do początku i zaplanować pracę inaczej.

Dla rodzica oznacza to coś bardzo konkretnego: specjalista pracujący z jego dzieckiem nie zostaje sam z trudnością. Może korzystać z wiedzy i doświadczenia innych osób.

Plan terapii nie jest raz na zawsze

Potrzeby osoby wspieranej terapeutycznie nie stoją w miejscu, a zdobywając nowe umiejętności, dorasta, zmienia środowisko. Pojawiają się nowe sytuacje i nowe wyzwania. Wraz z nimi zmieniają się również cele terapii.

Wraz ze zmianą potrzeb osoby zmienia się również sposób jej wspierania.

Czasami duży efekt wygląda bardzo niepozornie

Nie każdy postęp wygląda spektakularnie, czasem jest nim pierwsze samodzielne „pomóż mi”, pierwsze „nie chcę” zamiast krzyku, założenie kurtki bez pomocy, poczekanie na swoją kolej, podejście do drugiego dziecka, samodzielne kupienie potrzebnej rzeczy, przygotowanie śniadania, powiedzenie, że sytuacja jest zbyt trudna i potrzebna jest przerwa.

Dla kogoś z zewnątrz może to wyglądać jak niewielka zmiana. Natomiast dla konkretnej osoby i jej rodziny oznacza to więcej możliwości komunikowania swoich potrzeb, większą samodzielność, większy wpływ na własne życie i mniejszą zależność od pomocy innych osób.

Oceniając efekty, nie chcemy pytać wyłącznie:„Czy udało się zrealizować program?” Znacznie ważniejsze jest pytanie: „Co ta zmiana daje tej osobie w jej codziennym życiu?”

Nasz standard

Wiedza pomaga nam wybrać kierunek. Doświadczenie pomaga podejmować decyzje. Dane i obserwacja pokazują, czy pojawia się oczekiwana zmiana. Rodzice i inni bliscy pomagają zobaczyć, jak zdobywane umiejętności funkcjonują poza terapią. Zespół i superwizja pozwalają spojrzeć na sytuację z różnych perspektyw. A potrzeby konkretnej osoby pozostają punktem odniesienia dla całego procesu.

Dobry standard nie oznacza, że zawsze od razu znamy właściwą odpowiedź

Oznacza, że potrafimy uzasadnić, dlaczego wybieramy określony sposób działania, sprawdzić jego efekty i zmienić kierunek, jeśli widzimy, że dotychczasowy sposób nie przynosi oczekiwanej zmiany.

Ostatecznym sprawdzianem naszej pracy jest to, czy osoba, którą wspieramy, dzięki tej pracy może więcej – lepiej komunikować swoje potrzeby, być bardziej samodzielna, budować relacje, dokonywać wyborów i coraz pełniej uczestniczyć w swoim codziennym życiu.

Redakcja Fundacji SCOLAR